Experience Club

www.experience.net.pl

Tym razem wybór padł na Malezję.
Po 12 godzinach lotu dotarliśmy do Singapuru i autobusem dojechaliśmy do najbliższego malezyjskiego miasta Johor Baru.

Celem podróży była wyspa Redang, a dokładniej rafa koralowa i nurkowanie, które ponoć należy do jednych z ciekawszych w tej części świata.

Zgodnie z planem, wynajęliśmy samochód – duży, wygodny, oczywiście z napędem na 4 koła. Wybór padł na Forda Ranger, pick-up’a z plastikową nakładką nad przestrzenią bagażową, która dawała komfort psychiczny zapakowania w dowolnej konfiguracji całego naszego sprzętu. Sam samochód dawał także poczucie pewności w dojechaniu do celu po innych drogach niż asfaltowe, zwłaszcza, że termin naszego wyjazdu wypadł na marzec, czyli miesiąc w którym kończy się pora deszczowa, a więc była duża szansa na spotkanie ostatniego, piątego monsunu. I nic w tej wycieczce nie byłoby dziwnego, gdyby nie przypadek. Pewnego dnia, po przestudiowaniu mapy, postanowiliśmy pojechać w góry, do miejscowości Cameron Highlands. Region ten słynie z licznych plantacji herbaty, które niczym miękki dywan otulają okoliczne zbocza. Powstałe w latach 20-tych małe fabryczki, ciągle podobnymi metodami zbierają i produkują naprawdę dobrą herbatę.

Jeszcze wtedy nie wiedziałem, że już w nazwie Cameron Highlands jest zakamuflowana nazwa jednego z samochodów, będącego legendą off-roadu. W zasadzie miejscowość ta powinna nazywać się Cameron Landrovers, bo to co tam zobaczyliśmy, było po prostu niesamowite.

Już pierwszy napotkany Land wzbudził moje emocje. Szybkie zdjęcie przy wraku i myśl

jak ocalić takie auto! Nie wiedziałem, ze to dopiero początek …

Po dojechaniu w okolice Cameron minęliśmy parę Landów w opłakanym stanie, ale dzielnie poruszających się o własnych siłach. Szybko okazało się, że nie jest to wyjątek.

Całe miasteczko i jego okolice były po prostu zmotoryzowane właśnie takimi autami !

Niewiarygodne było to, że auta były objuczone towarem do granic możliwości i poruszały się po krętych, górskich drogach ( na wysokości 2000m npm.), mimo że wizualny stan techniczny tych pojazdów nie dawał nadziei na dojechanie gdziekolwiek !

Miejscowi traktowali z uśmiechem moją gimnastykę z aparatem foto przy tych „wrakach” nie wiedząc o tym, że w Polsce, niejedno z tych aut byłoby obiektem pieczołowitej i czułej renowacji, a niejeden kolekcjoner miałby co wybrać w tej niezliczonej ilości aut.

A czego tam nie było ! W zasadzie wszystkie modele Land’a , od najstarszych ( po horyzont ) po współczesne Defendery (parę sztuk).

Zagadnięty przeze mnie posiadacz starej "serii" potwierdził, że auto ma grubo ponad 30 lat i „still working” ! Nie miał wprawdzie paru „detali”, ale nadal pełnił funkcję pojazdu transportowo-rolniczego.

Jedno jest pewne! Przy takiej ilości aut, części nie zabraknie przez najbliższe kilkadziesiąt lat i jest szansa, że jeśli się tam wybierzecie nawet za 10 lat to wciąż spotkacie większość z tych samochodów !

 

Text: Wojtek Palczewski „Palczak”

Odpowiedzi (0)
Profile społecznościowe
Twoja odpowiedź
Szerokość: , Długość geograficzna: .

Określ hasło aby ograniczyć dyskusję tylko do użytkowników posiadających hasło.

You may add additional URLs that you would like to include in your post.

Dodaj URL